Juskowiak: Sporting zmierza w dobrą stronę
Kwestia tytułu mistrzowskiego w Portugalii w tym roku znów rozstrzygnie się między Benfiką Lizbona i FC Porto. Trzeci z największych tamtejszych klubów, Sporting Lizbona, będzie się musiał zadowolić miejscem na najniższym stopniu podium. Andrzej Juskowiak przekonuje jednak, że taka lokata i tak będzie w tym klubie przyjęta w kategorii sukcesu. – Biało-zieloni przegrywali spotkania z bezpośrednimi konkurentami, co pokazuje, że mimo wszystko jeszcze sporo dzieli ich od najlepszej dwójki. Zarówno Benfica, jak i Porto grają regularnie w Lidze Mistrzów od wielu lat, podczas gdy Sporting w ostatnich sezonach borykał się nawet z awansem do Ligi Europy. To pokazuje, od czego startuje obecnie klub z Estadio Jose Alvalade – wyjaśnia 39-krotny reprezentant Polski, który doskonale zna specyfikę ligi portugalskiej.
– Uważam, że moja była drużyna w tym sezonie i tak radzi sobie nieźle pod wodzą nowego, młodego trenera, który przyszedł z Estoril. On też potrzebował trochę czasu, aby odnaleźć się w nowym miejscu. Wydaje mi się, że w przypadku Sportingu wszystko idzie w dobrym kierunku i z sezonu na sezon z tym klubem będzie coraz lepiej – uważa wicemistrz olimpijski z Barcelony i król strzelców tamtego turnieju. – Nie da się ukryć, że Marco Silva został rzucony na głęboką wodę jako szkoleniowiec Sportingu. Estoril leży wprawdzie bardzo blisko Lizbony, bo jadąc autostradą można tam dotrzeć w zaledwie kilkanaście minut, ale pod względem organizacyjnym oba kluby dzieli prawdziwa przepaść. To jest zupełnie inna piłkarska półka. Dość powiedzieć, że stadion Estoril prawie się nie zmienił od czasów, kiedy sam jeszcze przyjeżdżałem tam ze Sportingiem na mecze.
Zdaniem Juskowiaka, 37-letni szkoleniowiec jest na razie mocnym punktem w budowie nowego Sportingu. – Pytanie tylko, czy klub będzie go w stanie dłużej zatrzymać, jeśli będą sukcesy. Wszyscy wiemy, że czołowe ekipy Europy są bardzo czujne na młodych i utalentowanych trenerów. Jeśli ktoś się pojawia, wkrótce może podążyć podobną ścieżką co Jose Mourinho czy Andre Villas Boas – dodaje „Jusko”.
– Ważną rolę w ostatnich dobrych wynikach Sportingu odgrywa jego obrona. W tym klubie często były z tym problemy, a przecież to zawsze od linii defensywnej buduje się silny zespół. Stabilność w tyłach jest kluczem do sukcesów, choć spotkania z czołową dwójką pokazały, że i w tym elemencie Sporting musi jeszcze popracować – analizuje były napastnik. – Generalnie moc „Lwów” w obecnych rozgrywkach tkwi w kolektywie, bo tak naprawdę trudno wskazać kogoś, kto mocno wybijałby się ponad pozostałych kolegów. Wyjątkiem jest może William, chwalony od początku sezonu i ponoć intensywnie już obserwowany przez kluby z Premier League. Ale i on choć gra na wysokim poziomie, nie ma na tyle decydującego wpływu na losy spotkania, żeby wygrywać mecze w pojedynkę
Z ekipą 18-krotnych mistrzów Portugalii latem rozstanie się też zapewne Nani, wypożyczony z Manchesteru United. – Trzeba przyznać, że ten zawodnik czasem potrafi zmęczyć swoją grą, bo przesadza z dryblingiem i niepotrzebnie zwleka z podaniem. Choć trzeba mu oddać, że umie wprawdzie minąć kilku zawodników i świetnie dośrodkować, a także znakomicie wykonać stały fragment gry. Uderzona przez niego piłka ma naprawdę dobrą rotację, siłę oraz precyzję – podkreśla zawodnik Sportingu w latach 1992-95. – Nani jest traktowany w Lizbonie jak gwiazda, bo wszyscy pamiętają też jego wcześniejsze popisy w tym klubie, grę na Old Trafford i wieloletnie występy w drużynie narodowej. Trudno jednak nie mieć wrażenia, że jego błysk powoli gaśnie i młodzi będą coraz mocniej napierać na jego pozycję. A przecież wiadomo, że co rundę w Sportingu i innych portugalskich klubach następuje dopływ utalentowanej młodzieży.
Niewykluczone jednak, że kadra Sportingu latem zmieni się w dużo większym stopniu. – To chyba nieuniknione. Portugalskie kluby chętnie sprzedają swoich najlepszych zawodników, bo dzięki wpływom z tych transferów mogą być konkurencyjni na międzynarodowej arenie. Sporting ma teraz kilku perspektywicznych graczy, którzy są już w orbicie zainteresowań czołowych drużyn europejskich i nikogo nie powinny zdziwić ich ewentualne przenosiny – zwraca uwagę Juskowiak, który m.in. bronił jeszcze barw Olympiakosu Pireus, Borussii Monchengladbach, VfL Wolfsburg czy Energie Cottbus. – Inna sprawa, że wokół klubów są fundusze inwestycyjne, które wykładały pieniądze na niektórych zawodników i teraz będą się domagać zwrotu poniesionych kosztów oraz spodziewanego zarobku. To wszystko sprawia, że trenerzy w lidze portugalskiej nie mają wyjścia i muszą się godzić z systematycznym odejściem wiodących graczy. Takie chwile przeżywał niedawno Jorge Jesus w Benfice i zapewne podobne staną się wkrótce udziałem Marco Silvy. On też musi być przygotowany na to, że w drodze na trening w letnim okresie przygotowawczym będzie obawa o to, czy pojawią się wszyscy zawodnicy, czy w międzyczasie prezydent klubu zdąży kogoś sprzedać. Mimo wszystko, liczę, że Sporting przebrnie eliminacje i zobaczymy ten zespół w kolejnej edycji Ligi Mistrzów.
-
http://innovad.ws/ore1q Brigitte
-
http://s.marcusmo.co.uk/5ot Delphine